Spotkanie w Yuste.

Monasterio de Yuste, 20 marca 2018
Drodzy rodacy na ziemi hiszpańskiej,
Z Extremadury, z Monasterio de Yuste, ślą Wam serdeczne, braterskie pozdrowienie Ojcowie Paulini. Zapatrzeni w oblicze Matki Bożej Częstochowskiej, która nam towarzyszy od początku naszej misji w Hiszpanii, myślimy o Was, o Waszych rodzinach w Polsce, o Waszych domach i parafiach na obczyźnie. Pokornie i prosimy naszą wspólną Królową by pamiętała, kochała i wstawiała się za Wami gdziekolwiek jesteście, cokolwiek robicie. Codziennie zawierzamy Was Jej Matczynemu Sercu.
Kochani, piszemy do Was, bo zbliża się dzień naszego spotkania. Po raz drugi z radością zapraszamy Was do Yuste na Uroczystość Najświętszej Maryii Panny Królowej Polski, Głównej Patronki Polski i zarazem na nasze narodowe święto, Konstytucji 3 Maja.
W przedziwny sposób w jednej uroczystości zostaliśmy na zawsze połączeni: my Polacy, nasza Ojczyzna i nasza Królowa, Maryja. A nawet więcej. Zostały sobie, zaślubione: nasza wolność z Matką Bożą. Trzeba nam o tym wiedzieć i pamiętać. Dlaczego? Cóż szczególnego jest w naszym oddaniu się Maryji? Tyle państw przed nami obrało Ją za Królową. Hiszpania uczyniła to w roku 1617.
Po pierwsze, ważne jest byśmy pamiętali, że wszystkie narody gdzie Maryja jest Królową, wybierały Ją z porywu serca, ale Polskę z porywu serca wybrała sama Maryja. Papież Aleksander VII uświadomił ten fakt królowi Polski Janowi Kazimierzowi, gdy ten zrozpaczony szukał u Ojca Świętego wsparcia w czasie”potopu” szwedzkiego. Odpowiedział mu tak:
„Dlaczego zwracasz sie o pomoc do mnie, a nie zwracasz się do Tej, która sama chciała być Waszą Królową? Maryja Was wyratuje, toć to Polski Pani. Jej się poświęćcie, Jej oficjalnie ofiarujcie, Ją Królową ogłoście, przecież sama tego chciała.”
Papież nawiązywał do słów włoskiego jezuity, mistyka, o. Juliusza Mancinelli, który w roku 1608 mówił, że Matka Boża domaga się i pragnie być nazywana Królową Polski.
Taki też jest początek słynnych Ślubów Jana Kazimierza. Król początkowo nie dowierzał Ojcu Świętemu, aż się przekonał do jego słów po cudownej obronie Jasnej Góry w roku 1655. Rok później we Lwowie, już wiedział co robić. Zrozumiał, że aby ocalić wolność trzeba ją oddać Matce Bożej i kochać ją i czcić jak Królową, a nie jak obrazek na ścianie. Tak właśnie zostaliśmy ocaleni od „potopu”.
Kolejna wymowna karta w historii naszego narodowego zmagania o wolność, to próba ratowania Królestwa Polskiego przez Stanisława Augusta Poniatowskiego, który wsparł wysiłek reformatorski Polaków, uchwalając pierwszą konstytucję w Europie, a drugą na świecie, zwaną Konstytucją 3 Maja. Niestety wysiłek ten został zdławiony III Rozbiorem Polski w 1795 r.
Nie wszyscy jednak wiedzą o pewnym szczególe. Stanisław August przez 31 lat swego panowania, jako jedyny nasz król w historii, nigdy nie przybył na Jasną Górę, nigdy nie oddał hołdu Królowej Polski, nigdy Jej nic nie ofiarował, a wręcz przeciwnie ograbił jasnogórski klasztor z darów swoich królweskich poprzedników i z wot prostych pielgrzymów. Twierdził, że tylko je pożycza na wyższe narodowe cele.
Wraz z jego smutnym dla nas panowaniem zakończyło się istnienie zarówno monarchii, jak i Królestwa Polskiego. Utraciliśmy państwowość na 123 lata. Jakże to wymowne, ten brak czci dla Matki Boga i nasza narodowa niewola. W tym czasie z marionetkowym królem w Warszawie nikt z zaborców się nie liczył, ale naszą Częstochowską Królową władze carskie wprost nazywały „główną rewolucjonistką w Królestwie Polskim”.
Drodzy rodacy, Celebrując w tym roku 100-lecie odzyskania naszej niepodległości w roku 1918, pamiętajmy, gdzie została ona ocalona i zachowana w latach niewoli: w Sercu Maryi, Naszej Królowej i w
sercach Polaków, w sercach pełnych Boga. W dniach narodowej ciemności Jasna Góra była dla nas zawsze
wiecznym światłem nieśmiertelnej nadzeii. „Tutaj zawsze byliśmy wolni”- mówił Św. Jan Paweł II.
Ledwo odzyskaliśy utraconą na cały wiek wolność, a już w 1920 r. przyszedł kolejny
„potop”,tym razem czerwony, aby nam ją znowu odebrać. Jak mówiła azjatycka bolszewia „po trupie
Polski” pójdziemy podpalić świat. Nie doczekali się naszego trupa. 27 lipca w klasztorze jasnogórskim
powtórzono akt wyboru Maryi na Królową Polski, a 15 sierpnia rozegrała się decydująca bitwa o
Warszawę, o wolność Polski i Europy. Św. Jan Paweł II tak opisł to ocalenie: „Było to wielkie zwyciestwo
wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób naturalny i dlatego zostało nazwane
Cudem nad Wisłą”.
Nie zapomnijmy też o pewnym szczególe z tego czasu. W czasie tej bitwy o wolność i wiarę
Europy, z obcych dyplomatów pozostali w stolicy, tylko ambasador Turcji i ówczesny Nuncjusz Apostolski
w Polsce Achille Ratti. Półtora roku później tenże nuncjusz został wybrany papieżem i przyjął imię Piusa
XI. To właśnie on w roku 1924 ustanowił nowe święto w kalendarzu kościelnym – Matki Bożej Królowej
Polski. To on związał je z dniem 3 maja. Papież poprosił też o kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej
dla kaplicy pałacu apostolskiego w Castel Gandolfo, gdzie znajduje się do dzisiaj.
Z miłości i z wdzięczności nazywaliśmy go „polskim papieżem” ale dał Bóg, że doczekaliśmy
się prawdziwie polskiego papieża, naszego, świętego. Karol Wojtyła urodził się właśnie w 1920 roku. Do
misji papieskiej dojrzewał w cieniu jasnogórskiej wieży, u boku czcigodnego sługi Matki Bożej, Stefana
Kardynała Wyszyńskiego.
W powojennej Polsce, w obliczu komunistycznego terroru, Prymas Tysiąclecia, rozważając
Śluby dokonane przez króla Jana Kazmierza, oparł całą nadzieję na nasze narodowe ocalenie na idei
całkowitego zawierzenia Maryi, a więc Ślubów Jasnogórskich Narodu Polskiego, a następnie na idei
Wielkiej Nowenny przed Rocznicą 1000-lecia Chrztu Polski. Postawił wszystko na Maryję i się nie
zawiódł.
Rozpoczęta przez niego perygrynacja kopii Jasnogórskiego Obrazu po naszej Ojczyźnie, do
dzisiaj wyrywa dusze milionów Polaków ze snu o wolności, do prawdziwej walki o nią. Stało się dokładnie
tak jak przewidywał Kardynał Hlond mówiąc, że kolejne nasze bitwy o wolność nie będą się toczyć ani
na Odrze, ani na Wiśle, ani na Bugu, ale w sercach polaków, „o duszę narodu”. Ta bitwa trwa do dzisiaj,
toczy się w każdym z nas i w całej Europie. Wiara i oddanie Matce Bożej, to gwarancja naszego ocalenia.
Wybaczcie nam kochani, to przypominanie dobrze znanych faktów, ale czasem myślę, że są one
tak samo powszechnie znane, co i powszechnie zapominane. A czyż wiara nie jest nieustannym trudem
poszukiwania Boga w historii przez Niego nam danej? Czy nie jest wysiłkiem pamiętania o Jego wielkich
dziełach i mozołem przekazywania jej następnemu pokoleniu? Dlatego z całego serca zapraszamy Was do
Yuste, w sobotę 28 kwietnia, na spotkanie z naszą Królową, w znaku Jej jasnogórskiej ikony.
Poterzebujemy naszej narodowej wspólnoty abyśmy nie ulegli zniechęceniu w zmaganiu o „polską
duszę” w wierze, w mowie, w tradycji, w kulturze. Zapraszamy Was do Yuste, nie tyle na „ długi majowy
weekend” co na długą, majową, serdeczną modlitwę u Częstochowskiej Pani. Przybądźcie abyśmy także
tu w Hiszpanii, osobiście i we wspólnocie rodaków, mogli powiedzieć Naszej Matce i Królowej:
Jestem. Pamiętam. Czuwam.
„3 maja w Yuste”, to pielgrzymka do Królowej Polski i relikwii św. Jana Pawła II. Czekamy na Was.
Przeor wspólnoty klasztornej
O. Paweł Stępkowski, OSPPE

Fecha

Abr 28 2018

Tiempo

12:00 - 18:00

Localización

Monasterio Yuste
X

| www.polonia.es | potral współfinansowany w ramach funduszy polonijnych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczy Pospolitej Polskiej.