Inicio Polecamy Odszedl od nas Kazek …

Odszedl od nas Kazek …

Compartir

Wtorek, 30 kwietnia, zmarł w Madrycie Kazimierz Tylko-Dobrzański.

 

035

 

Kazimierz urodził się w 1922 roku w Szczakowej. W 1946 musiał uciekać z Polski. Był żołnierzem Armii Krajowej, bohaterem drugiej wojny światowej, ale właśnie tacy ludzie stali się obiektem prześladowań w ówczesnej Polsce zdominowanej przez Związek Sowiecki. Poza granicami Polski, najpierw w Szwecji a potem w Hiszpanii, Kazimierz dalej walczył o wolność i niepodległość swojej ojczyzny. Uczestniczył we wszystkich inicjatywach, we wszystkich działaniach madryckiej Polonii…Pracował w Audycji Polskiej Radio Nacional de España, pisał artykuły do czasopisma Polonia. Revista ilustrada, uczestniczył w spotkaniach Polaków organizowanych przez ks. Mariana Walorka, kierującego Polską Misją Katolicką.

Dom Kazimierza Tylki i jego żony Amelii Bolivar był zawsze otwarty dla Polaków, często gościli w nim rodacy, w święta i nie tylko w święta. Kazimierz i Amelia opiekowali się przez lata poetą Józefem Łobodowskim; to właśnie dzięki nim poeta pokonał ciężką chorobę i mógł napisać wiele ważnych książek, których głębia i kunszt literacki są dopiero teraz odkrywane w kraju.

W ostatnich latach Kazimierz ze względu na swój podeszły wiek nie mógł uczestniczyć we wszystkich spotkaniach madryckiej Polonii. Kiedy zdrowie mu na to pozwalało brał udział w przyjęciach organizowanych w Ambasadzie RP z okazji świąt narodowych: 3 maja i 11 listopada. Nigdy nie brakowało go na wieczorach kolędowych w domu Joanny i Lecha Piekutowskich, gdzie zawsze dyrygował śpiewem gości, polskich i hiszpańskich, którzy dzięki niemu mogli cieszyć się pięknem polskich kolęd. Nikt tak jak on nie potrafił mówić po polsku i o Polsce. Nikt tak dobrze jak on nie znał bogactwa polskich pieśni…

Ambasador RP w Hiszpanii Ryszard Schnepf wręczył mu odznakę Bene Merito nadaną przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. A w zeszłym roku polscy i hiszpańscy przyjaciele Kazimierza obchodzili w restauracji La Polonesa jego dziewięćdziesiąte urodziny. Nie zabrakło na nich Pana Ambasadora ani przedstawicieli organizacji polonijnych.

Kazimierz Tylko zawsze interesował się Polską, zawsze chciał być blisko swojej ojczyzny. Dlatego w każdy wtorek spotykał się ze swoimi przyjaciółmi w barze Anjupe przy ulicy Gaztambide, tam gdzie wcześniej inaugurował tablicę poświęconą poecie Józefowi Łobodowskiemu. Kiedy jego wzrok się pogorszył i sam nie mógł już czytać, pytał swoich przyjaciół o to, co dzieje się w Polsce. Interesował się polityką, gospodarką, sportem…

Jego przyjaciele nigdy nie zapomną tych rozmów, jego przyjaźni, jego poczucia humoru, jego optymizmu…Kazimierz zawsze będzie z nami, on i jego piękne słowa wypowiadane w towarzystwie hiszpańskiego czerwonego wina…tego wina, przy którym pisał swoje wiersze jego najbliższy przyjaciel poeta Józef Łobodowski.

Od wczoraj Kazimierz Tylko i Józef Łobodowski (zmarł 18 kwietnia 1988), dwaj wielcy madryccy Polacy, znowu są razem i przy winie rozmawiają o Polsce i o świecie, tak jak potrafią rozmawiać TYLKO oni…KAZEK i LOBO.

 

Pograzeni w smutku przyjaciele 

Jurek, Grzegorz i Lech