Inicio Polecamy Wywiad z Ambasador RP w Hiszpanii Panią Marzenną Adamczyk.

Wywiad z Ambasador RP w Hiszpanii Panią Marzenną Adamczyk.

Compartir
Drodzy czytelnicy, redaktor naczelny naszego portalu spotkał się z naszą nową Panią Ambasador, Marzenną Adamczyk. Podczas spotkania Pani Ambasador odpowiedziała na pytania o planach swojej misji w Hiszpanii jak również krótko o sobie.
Pani Ambasador, na wstępie pragnę pogratulować nominacji na Ambasadora RP w Madrycie, jak również  dziękuję, że zgodziła się Pani przyjąć redakcję polonia.es i odpowiedzieć na nasze pytania.
Jak przyjęła Pani propozycję objęcia stanowiska ambasadora RP w Hiszpanii, jakie były kulisy tej nominacji?
Z radością i jednocześnie z obawą. Z radością, bo to niewątpliwie wymarzone miejsce, ale i z obawą, czy podołam nowej misji. Moi poprzednicy byli to w znakomitej większości wielcy dyplomaci, którzy świetnie przysłużyli się stosunkom polsko-hiszpańskim.  A jakie były kulisy nominacji ? Otrzymałam telefon z propozycją, a potem wszystko potoczyło się już naturalnym trybem.
 
Z jakim entuzjazmem do tej nowej roli podeszła Pani rodzina?
Umiarkowanym (uśmiech). Dla rodziny moja decyzja oznaczała rozłąkę. Przyjechałam do Madrytu sama i żadne telefony nie zastąpią bezpośredniego kontaktu. Z jednej strony na pewno moi bliscy są ze mnie dumni, ale z drugiej woleliby, żebyśmy mogli być wszyscy razem w Warszawie. 
Stanowisko ambasadora w Madrycie nie było obsadzone od grudnia 2015 roku. Dlaczego Pani zdaniem musieliśmy czekać tak długo?
Wie Pan, kiedy wyjeżdżałam na Kubę stanowisko ambasadora było nieobsadzone od ponad 2 lat. Kiedy obejmowałam kierownictwo Konsulatu Generalnego w Barcelonie, wakat trwał prawie od roku. A poza tym pracownicy ambasady świetnie sobie poradzili z brakiem szefa (szeroki uśmiech). Bez ambasadora ambasada może istnieć, bez pracowników, którzy wykonują codzienną, ciężką pracę, już nie.
W swojej prezentacji w Sejmie RP podkreślała Pani, że ważnym zadaniem będzie współpraca z Polonią. Jaki będzie scenariusz tej współpracy podczas Pani kadencji?
Najlepsze scenariusze dyktuje życie, ale współpraca z Polonią to bez wątpienia będzie mój priorytet. Będę chciała poznać z bliska problemy naszej społeczności i spróbować pomóc możliwie jak najskuteczniej. Oczywiście z ogromną przyjemnością będę uczestniczyć w życiu Polonii, choć liczę na Państwa wyrozumiałość, jeśli nie zawsze uda mi się skorzystać ze wszystkich zaproszeń. Naprawdę cieszy mnie duża aktywność środowisk polonijnych w Hiszpanii. W końcu sensem naszej pracy jest współpraca z Polską i z Polakami.
Jak będzie wyglądała Pani pomoc w na płaszczyźnie szkolnictwa, jak również pomoc nauczycielom? I co Pani sądzi o szkółkach polonijnych?
Chciałabym oczywiście przede wszystkim zagwarantować większą pomoc finansową. Będę zabiegała w Polsce o środki na działalność polskiej oświaty w Hiszpanii. Zawsze podziwiałam tych, którzy zajmują się oświatą polonijną, bardzo często poświęcając, czysto społecznie, swój prywatny czas. Mam ogromny szacunek dla osób, które zamiast wylegiwać się na kanapie, wolą w wolny dzień dopilnować, by dzieci miały kontakt z językiem, literaturą, historią i geografią własnego kraju. Chciałabym, żeby nauczyciele mieli zapewnioną jak najlepszą pomoc metodologiczną, dlatego zrobię wszystko, by utrzymać kursy doskonalące dla pedagogów.
Bardzo wysoko oceniam szkółki polonijne. Oczywiście różnią się między sobą poziomem i doświadczeniem: jedne dopiero rozpoczynają działalność, inne funkcjonują już od wielu lat, ale wszystkie są bardzo ważnym czynnikiem integrującym środowiska polonijne. Przypominają, że oprócz Hiszpanii dzieci mają drugą, choć trochę dalej położoną, ojczyznę. I że naprawdę warto być osobą dwujęzyczną.

SAMSUNG CSC

Od wielu lat polskie szkoły działające w Hiszpanii pragną zwrócić na siebie uwagę u władz państwowych. Czy istnieje możliwość zrównania statusu Szkolnego Punktu Konsultacyjnego oraz szkół prowadzonych przez stowarzyszenia polonijne, w szczególności jeśli chodzi o wydawanie świadectw? Czy będziemy mogli liczyć na Pani pomoc w tych sprawach?
Tego problemu nie da się rozwiązać w odniesieniu do jednego kraju, nawet jeśli jest to kraj tak ważny jak Hiszpania. Decyzję o zmianie statusu polonijnych ośrodków szkolnych musi podjąć Sejm. I nie ukrywam, że wielu specjalistów ma poważne wątpliwości, czy jest możliwa realizacja programu obliczonego na kilkanaście godzin i 5 dni w tygodniu, podczas zaledwie kilku godzin, jeden raz w tygodniu. Bardzo trudno to porównać. Z drugiej strony na pewno można jakoś ten problem rozwiązać, a ja – oczywiście – będę się opowiadać za stworzeniem jak najszerszych możliwości dla polskich szkół w Hiszpanii. Nawet jeśli oznaczałoby to dla tych placówek konieczność poddania się skrupulatnej procedurze oceny.
Idealnym rozwiązaniem byłoby jednak stworzenie prawdziwej szkoły z wykładowym językiem polskim, albo klasy dwujęzycznej, polsko-hiszpańskiej, w której byłyby realizowane obie podstawy programowe. Tutaj jest potrzebna inicjatywa środowisk polonijnych, bo to one znają miejscowe realia i są w stanie przeprowadzić skuteczny lobbing u miejscowych władz. Ja na pewno pomogę!
Czy może Pani opowiedzieć szczegółowo o współpracy z Polonią w promowaniu naszego kraju?
Polonia jest jednym z najcenniejszych skarbów, jakie mamy w Hiszpanii. Pod pojęciem skarbu ukrywa się ogromny potencjał kulturowy, naukowy i ekonomiczny, ale też – na co najbardziej liczę – zdolność do uprawiania bardzo pozytywnego lobbingu na rzecz naszego kraju. Nie wyobrażam sobie imprez promujących nasz kraj bez udziału środowisk polonijnych. Chciałabym, aby stowarzyszenia brały bardziej czynny udział w akcjach promocyjnych, czyli, po prostu, aby same je inicjowały. Z wielką przyjemnością spotkam się z wszystkimi, którzy będą mieli ciekawe, ale też realistyczne pomysły na skuteczne akcje promocyjne. To Państwo wiedzą najlepiej, jakie wydarzenia mogłyby trafić do serc Hiszpanów. Znają państwo swoje miasta, regiony i środowiska, często bardzo mocno się od siebie różniące; wiedzą Państwo, jak dotrzeć do miejscowej władzy. Razem – choć to może trochę wyświechtana formuła – możemy zdziałać naprawdę wiele.
Czy osoby indywidualne będą mogły również uzyskać pomoc Ambasady w realizowaniu swoich projektów promocyjnych ?Czy ta współpraca będzie się rozgrywać wyłącznie na płaszczyznach instytucjonalnych i stowarzyszeniowych?
Proszę pamiętać, że ambasada nie działa w oderwaniu od przepisów MSZ, które promuje projekty stowarzyszeń i organizacji polonijnych i przyznaje środki na ich realizację.
Oczywiście programy indywidualne też mogą być bardzo interesujące, ale dlaczego nie spróbować wpisać ich w działalność jakiegoś stowarzyszenia? Rozumiem, że są osoby, które wolą działać jako wolne elektrony, ale proszę pamiętać, że każdy elektron znajduje się w jakimś atomie i to jest jego naturalne środowisko. Wszystkie wolne elektrony zapraszam serdecznie do szukania odpowiedniego stowarzyszenia. To najskuteczniejszy sposób na zdobycie środków finansowych.
Jaki wpływ na promocję Polski mają organizacje polonijne działające na terenie Hiszpanii? Czy Pani zdaniem ich obecna działalność nie wymaga zaktywizowania?
Są organizacje polonijne, które zajmują się prawie wyłącznie prowadzeniem szkółek. Jeśli takie jest zapotrzebowanie, dokładanie im zadań promocyjnych byłoby chyba działaniem błędnym. Inne stowarzyszenia traktują działalność promocyjną i kulturalną jako swój priorytet. W tych przypadkach szczerze liczę na współpracę i z przyjemnością pomogę w rozwijaniu kolejnych projektów.
Proszę pamiętać, że moją pierwszą formą służby dyplomatycznej była właśnie praca na rzecz promocji naszego kraju w Hiszpanii. Do tej pory jest to temat bardzo mi bliski.
Czy przewiduje Pani Ambasador jakieś zmiany w pracy polskich placówek dyplomatycznych w Hiszpanii, które ułatwiłyby Polonii korzystanie z usług konsularnych? (Wielu Polaków mieszka z dala od dwóch oficjalnych punktów konsularnych i dojazd do nich jest dość trudny).
Najbardziej satysfakcjonującą dla Polonii zmianą w tym zakresie byłoby stworzenie nowych konsulatów generalnych na obu Archipelagach (mimo wszystko osobom z Galicji czy Andaluzji łatwiej dojechać do Madrytu, niż  tym z Wysp Kanaryjskich). To niestety pociąga za sobą gigantyczne nakłady finansowe. W dalszym ciągu sytuacja Polonii hiszpańskiej jest znacznie lepsza niż Polaków mieszkających na wschodzie Europy. Na razie musimy pogodzić się z faktem, że Polska nie jest krajem zamożnym i syndrom zbyt krótkiej kołdry (która przykrywa albo stopy, albo ramiona) jest jedną z naszych największych bolączek. Ale na pewno będę się starała wypracować z  MSZ inne rozwiązania, które – bez ponoszenia zbyt wysokich kosztów – ułatwią codzienne życie Polonii w oddalonych od Madrytu regionach.
Co Pani sądzi o powrocie do spotkań z Polonią na terenie Ambasady tak, jak to miało miejsce podczas misji jednego z Pani poprzedników, na których Pani również była obecna jako Konsul Generalny w Barcelonie? 
Jestem entuzjastką takich spotkań. W tym roku kalendarzowym będzie to już niestety niemożliwe z powodu bardzo wielu zobowiązań wynikających z rozpoczęcia mojej misji w Madrycie. Za to na początku przyszłego roku z przyjemnością zaproszę do ambasady szefów stowarzyszeń i organizacji polonijnych. Będzie to okazja do rozmowy o możliwościach dalszej współpracy i do wymiany doświadczeń.
Czy redakcja polonia.es może liczyć na informacje o oficjalnych wizytach polskich polityków przybywających do Hiszpanii i brać udział w tych wydarzeniach? Ten temat również był postulowany na forum Mediów Polonijnych.
Oczywiście, że portal może liczyć na oficjalne informacje o planowanych wizytach, choć nie obiecujemy, z jakim wyprzedzeniem, bo częste zmiany terminów zaskakują również nas w Ambasadzie. Jeśli chodzi o udział w spotkaniach, to wiele będzie zależeć od decyzji strony hiszpańskiej, która tutaj, w Madrycie, jest gospodarzem.
Skąd wzięło się u Pani tak ogromne zainteresowanie hispanistyką?
Kiedy byłam młodą dziewczyną, miałam może 15 lat, wybrałam się na koncert chóru katalońskiego. Nie miałam pojęcia, co to takiego, ale ponieważ muzyka bardzo mi się spodobała, po powrocie do domu znalazłam w encyklopedii hasło „Katalonia”, a przy nim strzałkę do hasła „Hiszpania”.  I tak to się zaczęło. A potem wszystko potoczyło się naturalnie, najpierw studia na UW, następnie praca na uczelni i dla MSZ.
Co mówili absolwenci jak również koledzy z wydziału iberystyki kiedy dowiedzieli się że ich Pani zostawia w celu pełnienia roli Ambasadora RP?
Na pewno nie byli zachwyceni. Studenci otwarcie protestowali, koledzy gratulowali. Ale wszyscy życzyli mi szczęścia i jednocześnie jak najszybszego powrotu na iberystykę.
Co Pani zdaniem Polska i Hiszpania mają wspólnego?
A to już temat na zupełnie inną i długą rozmowę. Z chęcią wygłoszę kiedyś wykład na temat wspólnej historii Polski i Hiszpanii. Formuła tego wywiadu nie pomieściłaby wszystkich moich refleksji (uśmiech).
Jakie będą Pani główne priorytety podczas tej misji dyplomatycznej?
A czy przypadkiem nie odpowiedziałam już trochę na to pytanie? Naturalnie do spraw polonijnych i promocyjnych należy dołączyć kwestie czysto polityczne, czyli dbanie o to, by stosunki polsko-hiszpańskie były możliwie jak najlepsze, oraz aspekty gospodarcze zgodnie ze starą maksymą „Po pierwsze gospodarka”.

SAMSUNG CSC

 

Serdecznie Dziękuję za poświęcony czas i jeszcze raz życzę owocnej kadencji i spełnienia wszystkich ambitnych planów.. 

Rozmawiał Tomek Wiśniewski.